Każde miejsce ma swoją magię – a mimo to, na końcu zawsze wracamy do Gouves. Może dlatego, że właśnie tu wszystko się zaczęło. Za każdym razem, gdy wakacje się kończą, a samolot wznosi się nad morze, patrzę jeszcze raz w dół i czuję cichą tęsknotę.

Kreta ma w sobie coś, co pozostaje – nawet gdy jest się już z powrotem w domu. Może to ciepło ludzi, może światło, które tutaj jest inne, a może po prostu poczucie, że się dotarło.

Dla mnie Gouves stało się czymś więcej niż miejscem na wakacje. To cząstka domu daleko stąd – miejsce, w którym wspomnienia wciąż rosną, a serce z każdą wizytą staje się trochę lżejsze.